| "Pułapka Krytosa" stanowi III część serii "X-Wingi" Do książki podchodziłem z dużym entuzjazmem, ponieważ w "Ryzyko Wedge'a" nie zakończyło wielu spraw, a wręcz rozwinęło nowe zagadnienia, których to rozwiązanie miałem nadzieje odnaleźć w tym tytule. Rebelianciu po przejęciu Coruscant odkrywają straszilwą prawdę: na planecie szaleje wirus Krytos, stworzony prze Imperialnych. Wirus atakował tylko nie-ludzi więc problem segregacji rasowej nabierał rozpędu. Rebelianci wkrótce orientują się, iż Ysanne Isard- dyrektorka Wywiadu sprawiająca pieczę nad Imperium umyślnie tak łatwo oddała planetę. |
 |
Stało się tak dlatego, że Ysanne dokładnie wszystko zaplanowała: wirus Krytos, który opracowali Imperialni był śmiertelny, ale uleczalny bactą. Znając Rebeliantów nietrudno się domyślić, że zrobią wszystko by uratować życie niewinnych istot. Zakupią tyle bacty ile się tylko da: a to zrujnuje finansowo Republikę. Na dodatek z tytułu, że wirus nie atakuje ludzi mogą pojawić się rasowe niesnaski. Ludzie zaczynają podkupywać bactę (mimo wszystko czuję pewien strach) co jeszcze bardziej wzbudza nienawiść obcorasowców. Do tego wszystkiego można doliczyć proces Tycha Celchu, który budzi wiele wątpliwość i śmierć Corrana Horrna ( który tak naprawdę jest w więzieniu na Lusyance). Powieść przez pierwsze 160 stron może nudzić czytelników przyzwyczajonych do wartkiej akcji w stylu Eskadry Łotrów. Szczególnie nudny może wydać się proces Tycha. Trzeba jednak przyznać, iż jest on całkiem sprawnie skonstruowany może być wręcz atutem tej książki. Autor znacznie rozwinął postać Nawary Vena, Twi'lek-a. Mamy okazję bliżej poznać jego jak i zwyczaje tej rasy: to wielka odmiana, po tak już wychodzonych schematach przedstawiania kolejnych przygód Luke'a i spółki. Poznajemy też wielu innych, nowych bohaterów.Słowem: podtrzymanie jednego z większych atutów tej serii. Choć początkowe wydarzenia mogą wydawać się nudne, to ostatnie 100 stron powieści rekompensuje ten mankament z dwiema nawiązkami! Czyny Corrana i dzieje Kirtana Loora trzymają w napięciu i zaskakują z każdą stroną, mógłbym powiedzieć, że wprost połknąłem ostatnie rozdziały tej księgi: to naprawdę mocny plus dla tytułu! Akcja i przygoda w najlepszych wydaniu Czas na podsumowanie. Ogólnie rzecz biorąc- tytuł trzyma poziom poprzedniczek, choć potrafi momentami przynudzać. Nie znajdziemy tutaj tak lubianych przez wielu walk w przestrzeni kosmicznej- miast tego jest tu proces Tycha... Choć nie skreśla to całej powieści troszkę psuje efekt- to moje zdanie. Ale książka mat też swoje mocne strony: rozwinięcie wcześniej nieznanych postaci, przedstawienie obyczajów obcych ras i charakterystyczna dla Stackpole (niestety, przez mniejszą część Tytułu) wartka, zakasująca akcja! Momentami naprawdę poczujecie się zupełnie zbici z tropu i szalenie zadziwieni na skutek nieprzewidywalnych wydarzeń! Godna uwagi jest szczególnie historia Kirtana Loora i ostatnie chwile z Corranem, który to stawia swoje pierwsze kroki na ścieżce mocy... Jeżeli podobały ci się wcześniejsze tytuły Stackpole'a, śmiało sięgaj po ten tytuł. Do dobra literatura StarWars ( co zresztą jest standardem Stackpole'a)- jednak absolutnie nic więcej. Jeżeli przegapisz ten tytuł nie stanie się nic strasznego. |